wtorek, maj 17, 2022

Niezależny Polski Portal Motoryzacyjno-Turystyczny

 

W stajni Nissana znalazł się nowy rasowy koń, a nawet 218 koni. Tyle bowiem mocy posiada nowy Nissan Juke Nismo RS. Sylwetka zewnętrzna niemal nie różni się od wersji cywilnej tego modelu. Najbardziej charakterystyczne , wyróżniające go elementy to; lusterka w kolorze bordowym, wąskie linie w tym kolorze pociągnięte wzdłuż przedniego i tylnego zderzaka oraz znaczki Nismo RS z przodu na grillu i na pokrywie bagażnika z tyłu auta.

 

Oprócz tego w oczy rzucają się duże obręcze ze stopów metali lekkich, przez które można dostrzec zaciski hamulców w kolorze czerwonym. Po przyjrzeniu się znajdziemy również różnicę w samych kształtach zderzaków, które teraz wyglądają bardziej drapieżnie. Poprzedni najmocniejszy Juke Nismo z silnika o pojemności 1,6 litra wyciągał 200KM, co znaczy że dodatkowe litery R i S przyniosły wzrost mocy dokładnie o 18 KM. Cała moc napędu przekazywana jest na przednią oś pojazdu.

 

 

Wszystko to sprawia, że i tak mocno wyróżniający się z tłumu model Nissana jeszcze bardziej wykracza poza granice standardów ogólnie prezentowanych przez producentów miejskich crossoverów.

Otwierając drzwi kabiny pierwsze rzucają się w oczy sportowe, kubełkowe fotele firmy Recaro. Kierownica z czerwonym paskiem na obręczy natychmiast zdradza sportowe zacięcie samochodu. Po zajęciu miejsca fotele szczelnie chwytają kierowcę i pozwalają tylko na niewielkie poruszanie ciałem w ich przestrzeni. Obręcz kierownicy pokryta skórą doskonale układa się w dłoniach, a metalowe nakładki na pedały aż się proszą o jak najszybsze użycie.

 

 

Tylne drzwi są raczej wąskie przez co utrudniony jest dostęp do wnętrza kabiny. Zresztą tylna jej część nie grzeszy przestrzenią. Oczywiście dwie dorosłe osoby zmieszczą się tam, lecz dłuższą podróż odczuję w kościach. Juke należy do segmentu miejskich crossoverów więc jego zwarta budowa nie gwarantuje dużej przestrzeni nad głową i na nogi. Zresztą nikt nie kupuje samochodu o tak sportowej charakterystyce do przewozu pasażerów czy dużych bagaże. W tym przypadku najważniejsza ma być radość z jazdy gdyż mamy do czynienia z prawdziwym hot hatchem.

Samo wykończenie kabiny jest na wysokim poziomie. Bardzo przyjemne w dotyku materiały kontrastują z elementami lakierowanymi na wysoki połysk.

 

 

Całą moc (218 KM) silnika Nismo RS wydobyto z jednostki o pojemności 1.6 litra oznaczonej jako DIG-T generujący maksymalny moment obrotowy równy 280 Nm przy 3600-4800 obr/min. Dzięki współpracy Nissana z Renault jest to jednostka wspólna również dla Clio RS. Wyposażono go w sieściobiegową skrzynie manualną o bardzo krótkich przełożeniach. Zawieszenie zestrojono bardzo sztywno co eliminuje w bardzo wysokim stopniu przechyły na zakrętach. Kolokwialnie mówiąc Nismo RS piekielnie dobrze trzyma się drogi. Ale to dopiero początek jego diabelskich możliwości. Krótkie przełożenia i wysoki moment obrotowy sprawiają, że silnik pięknie wchodzi na obroty a moc jest dostępna już od ich niskich zakresów. Największą przyjemnością jest wprowadzanie Nissana na wysokie obroty i możliwość odczuwania jego ogromnej mocy. Niezwykle elastyczny silnik nie zmusza zbyt często do redukcji biegów i dobrze gdyż w miejskim ruchu byłoby to udręką. Doskonały układ kierowniczy pozwala kierowcy czuć co dzieje się na płaszczyźnie kontaktu kół z nawierzchnią. Szybka jazda w zakrętach tylko poprawia jego charakterystykę a to dzięki układowi wyposażonemu w mechaniczną szperę.

 

 

Nismo RS występuje jeszcze w wersji 4WD ze skrzynią biegów Xtronic generując z tej samej pojemności silnika moc wynoszącą 214 KM.

Nissan Przy masie 1315 kg rozpędza się do setki w ciągu 7 sekund (dane producenta) i osiąga prędkość maksymalną 220 km/h.

Zużycie paliwa w samochodzie klasy hot hatch ma drugorzędne znaczenie . według producenta wynosi ono: w mieście – 9,5l/100km, w trasie – 5,9l/100km, średnie – 7,2l/100km. W teście odbiegało on od fabrycznego i wyniosło odpowiednio: w mieście – 10,2l/100km, w trasie – 6,9l/100km, w ruchu mieszanym – 8,3l/100km.

Nissan proponuje swoim klientom samochód niosący pełnię wrażeń i sportowych emocji za cenę minimum 102 tys. zł. Czy to wiele? Kwota jest dość wysoka ale wrażenia z jazdy niezapomniane. A warto również zaznaczyć, że podobnych modeli niewiele jest na rynku. W najlepszym wypadku można kierować się w stronę mocno usportowionych wersji Volkswagena, Renault czy Peugeota.

Tekst i zdjęcia Krzysztof Krzyna

14.03.2016

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

-->